
W środę 19 sierpnia Moderna poinformowała, że jej spersonalizowana terapia przeciwnowotworowa oparta na mRNA (czyli technologii, która „uczy” organizm rozpoznawać cel) zakończyła się sukcesem w badaniu fazy 3 (najważniejszym etapie przed rejestracją leku). Kurs spółki wystrzelił: akcje zyskały 177%, ponad podwajając się w jednej sesji, i zamknęły się powyżej 174 USD. Merck, partner Moderny w projekcie, również zyskał – o 12,6%.
W czwartek reakcja rynku nie była już tak samo korzystna dla obu firm. Po południu akcje Moderny spadały nawet o 25% – do ok. 129 USD – a ostatecznie zakończyły dzień ok. 19% pod kreską. Z kapitalizacji spółki (wartości rynkowej, czyli ceny akcji pomnożonej przez liczbę akcji) „wyparowało” niemal 18 mld USD. Merck zamknął tę samą sesję tylko 0,57% niżej.
Wynik badania się nie zmienił – wciąż obowiązywały te same dane, które w środę wywindowały Modernę. Zmieniło się spojrzenie inwestorów na to, która spółka potrafi zamienić przełom naukowy w trwałe zyski. I to wyznaczyło różnicę między odkryciem a realną wartością dla akcjonariuszy.
Co pokazało badanie
Intismeran autogene to spersonalizowana terapia przeciwnowotworowa przygotowywana pod konkretnego pacjenta, na podstawie mutacji (zmian w DNA) wykrytych w jego guzie. Celem jest „przeszkolenie” układu odpornościowego, by rozpoznawał i niszczył komórki nowotworowe z tymi cechami.
Terapia jest stosowana razem z Keytrudą Mercka (lekiem immunoonkologicznym, który pomaga „odblokować” odpowiedź odpornościową), a nie zamiast niej.
W badaniu INTerpath-001 połączenie terapii spełniło główny cel badania (tzw. „punkt końcowy”, czyli z góry ustalony warunek sukcesu): przeżycie bez nawrotu choroby (recurrence-free survival – czas bez powrotu nowotworu). Osiągnięto też cel dodatkowy: przeżycie bez przerzutów odległych (distant metastasis-free survival – czas bez pojawienia się przerzutów w odległych narządach) u pacjentów z czerniakiem w stopniu IIB–IV po operacji.
To pierwszy pozytywny wynik badania „późnego etapu” dla terapii przeciwnowotworowej opartej na mRNA.
Rynek zwrócił jednak uwagę na jeden szczegół: w komunikacie nie podano hazard ratio (wskaźnika, który pokazuje, o ile spada ryzyko zdarzenia – tu nawrotu lub przerzutów – w jednej grupie względem drugiej) ani dokładnych liczb dotyczących skuteczności. Notowania mocno ruszyły po samym ogłoszeniu „sukcesu”, zanim opublikowano pełne dane. Inwestorzy wyceniali więc nie tylko naukę, ale też potencjał sprzedażowy.
Ten sam przełom, inna wycena rynkowa
Moderna stworzyła terapię i jest właścicielem platformy mRNA (bazowej technologii, na której można budować kolejne leki). Merck wniósł Keytrudę, doświadczenie w rejestracji leków (proces dopuszczenia do obrotu przez regulatorów) oraz globalną sprzedaż i dystrybucję.
Obie spółki skorzystały na wyniku, ale inwestorzy inaczej ocenili ich szanse.
- Dla Moderny badanie otwiera więcej możliwości. Skuteczna platforma spersonalizowanych szczepionek/terapii przeciwnowotworowych mogłaby z czasem rozszerzyć się na wiele nowotworów.
- Dla Mercka to szansa bardziej „tu i teraz”. Terapia może wzmocnić biznes Keytrudy (główne źródło przychodów) w momencie, gdy firmę czeka jedno z największych wygaszeń patentów w branży.
Rynek nie pytał wyłącznie: „Kto dokonał przełomu?”.
Pytanie brzmiało: „Kto najlepiej zarobi na tym przełomie?”.
Wyraźniejsza droga Mercka do wartości biznesowej
Wyzwanie Mercka jest proste: zastąpić przychody z Keytrudy, zanim wygaśnie ochrona patentowa.
Keytruda przynosi ok. 25,3 mld USD rocznej sprzedaży i pozostaje jednym z największych leków na świecie. Wyłączność w USA (okres, w którym konkurencja nie może sprzedawać odpowiedników) wygasa w grudniu 2028 r., a państwowe mechanizmy ograniczania cen w ramach Inflation Reduction Act zaczną dotyczyć wybranych leków od stycznia 2028 r.
To daje Merckowi czytelną oś czasu.
Skuteczna terapia skojarzona z intismeranem może wydłużyć „życie” biznesowe Keytrudy. Zamiast budować całkiem nowy produkt od zera, Merck może wzmocnić istniejący standard leczenia dzięki nowej generacji terapii.
Inwestorzy zareagowali na tę szansę.
Morgan Stanley podniósł rekomendację dla Mercka do „Overweight” (czyli zalecenia przeważania akcji w portfelu), a wielu analityków podniosło cenę docelową, wskazując, że projekty w pipeline (portfelu leków w rozwoju) – w tym intismeran – mogą ograniczyć presję po wygaśnięciu patentu na Keytrudę.
Merck wchodził w to ogłoszenie z mocniejszą bazą finansową. Sama Keytruda wygenerowała ponad 16 mld USD przepływów pieniężnych (gotówki z działalności) w I połowie 2026 r., co daje spółce większą swobodę finansowania rozwoju i wdrażania nowych terapii.
Moderna musi zamienić potencjał w przychody
W przypadku Moderny obraz jest inny.
Spółka ma wartościową technologię, ale wciąż musi udowodnić, że potrafi ona zapewnić stabilne zyski.
W II kwartale 2026 r. Moderna wykazała 145 mln USD przychodów i 782 mln USD straty netto (straty „na czysto”). Wydatki na badania i rozwój (R&D – prace nad nowymi lekami) wyniosły 651 mln USD, czyli ponad cztery razy więcej niż przychody.
Na koniec czerwca spółka miała 6,9 mld USD gotówki i inwestycji, wobec 7,5 mld USD trzy miesiące wcześniej. Zarząd zakłada, że na koniec roku będzie to 4,7–5,2 mld USD.
Nie każdy projekt mRNA przebiega bezproblemowo. Kandydat na szczepionkę przeciw norowirusom mRNA-1403 nie spełnił wymogów statystycznych w analizie pośredniej fazy 3 (czyli w ocenie wyników w trakcie badania).
Wynik w onkologii zmienia perspektywy Moderny, ale nie poprawia od razu jej sytuacji finansowej.
| Moderna | Merck | |
| Główny wkład | platforma mRNA i spersonalizowana terapia | Keytruda, skala sprzedaży i dystrybucja |
| Sytuacja w II kw. 2026 | 145 mln USD przychodów, 782 mln USD straty netto | Keytruda wygenerowała ponad 16 mld USD przepływów pieniężnych w I połowie roku |
| Znaczenie danych | otwiera szeroki potencjał platformy | pomaga chronić istniejące źródło przychodów |
| Ruch kursu w dwa dni | +177%, potem oddała ok. jedną piątą wzrostu | +12,6%, w dużej mierze utrzymał zwyżkę |
Szansa Moderny opiera się na „opcyjności” (czyli wielu możliwych scenariuszach rozwoju). Spółka prowadzi dziewięć badań fazy 2 i 3 z intismeranem w czerniaku, niedrobnokomórkowym raku płuca, raku pęcherza i raku nerki.
Jeśli wyniki potwierdzą się w kilku nowotworach, skala rynku może być dużo większa.
Tyle że wiele możliwych wariantów oznacza też większą niepewność i trudniejszą wycenę. Spółka z obiecującą technologią, ale bez stabilnych zysków, nie ma takiego „finansowego punktu oparcia” jak firma z ugruntowaną sprzedażą leku.
„Urwisko patentowe” zmienia biotechnologię
Partnerstwo Moderna–Merck wpisuje się w szerszy trend w farmacji.
Do 2030 r. ok. 300 mld USD przychodów z leków markowych ma znaleźć się pod presją wygasających patentów. Równocześnie rośnie liczba transakcji (przejęć i partnerstw), bo duże firmy szukają nowych źródeł wzrostu.
Powód jest prosty: duże koncerny nie szukają wyłącznie nowych pomysłów naukowych, ale nowych strumieni przychodów, zanim stare zaczną spadać.
To zmienia układ sił między biotechnologią a wielką farmacją.
Mniejsze spółki zwykle wnoszą innowacje. Duże – kapitał, doświadczenie regulacyjne i infrastrukturę sprzedaży.
Podział wartości bywa ustalony dużo wcześniej, na etapie negocjacji partnerstwa.
Dlatego potwierdzenie naukowe nie zawsze oznacza, że największą część korzyści zgarnia wynalazca.
Spadek BioNTechu pokazał drugą stronę tego mechanizmu. Spółka, która rozwija własne programy spersonalizowanych terapii przeciwnowotworowych opartych na mRNA, spadła tego samego dnia o 4%. Inwestorzy uznali wynik za potwierdzenie technologii, ale też sygnał rosnącej konkurencji.
Ryzyka za optymizmem
Reakcja rynku nie musi opowiadać całej historii.
Największym wyzwaniem jest produkcja. Spersonalizowane terapie wymagają przygotowania każdej dawki dla konkretnego pacjenta. Zwiększenie skali wytwarzania, utrzymanie jakości i logistyka dostaw pozostają kluczowymi znakami zapytania.
Jeśli Moderna rozwiąże te problemy, może zyskać istotną przewagę.
Niepewna jest też cena i płatność. Nie ma jeszcze utrwalonego modelu, jak systemy ochrony zdrowia będą finansować spersonalizowane leczenie na szeroką skalę. Dobre wyniki kliniczne nie gwarantują sukcesu sprzedażowego.
Jest też argument długoterminowy na korzyść Moderny.
Jeśli intismeran zadziała w kolejnych nowotworach, wartość może z czasem okazać się znacznie większa, niż sugeruje obecna wycena. Dzisiejsza różnica między Moderną a Merckiem odzwierciedla bieżącą kondycję finansową, a nie ostateczny wynik.
Na co patrzeć dalej
Pytanie naukowe jest w dużej mierze przesunięte do przodu. Teraz rynek ocenia wykonanie planu i to, kto przejmie wartość ekonomiczną.
Kluczowe będą:
- Wyniki kolejnych badań, szczególnie w niedrobnokomórkowym raku płuca i raku pęcherza – pokażą, czy podejście działa także poza czerniakiem.
- Harmonogram regulatorów i to, czy firmy szybko przejdą do rozmów o dopuszczeniu terapii do obrotu.
- Sytuacja finansowa Moderny i to, czy spółka pozyska finansowanie na lepszych warunkach po zmianie wyceny.
- Kolejne partnerstwa biotech–big pharma, które pokażą, czy innowatorzy zyskują silniejszą pozycję negocjacyjną.
Udowodnienie skuteczności i przełożenie jej na pieniądze to dwie różne rzeczy. Zwyżka Mercka utrzymała się, bo dane można „wpiąć” w biznes, który już zarabia. W przypadku Moderny ten biznes dopiero powstaje.
Jeden bodziec, dwa różne punkty wyjścia. Moderna jest bardziej wrażliwa na pojedyncze wydarzenia (wyniki badań i decyzje regulatorów), a między nimi kurs często się uspokaja. Merck opiera ten sam temat onkologiczny na firmie, która już generuje miliardy, co dotąd oznaczało mniejsze wahania w obie strony.
Zacznij handlować teraz — kliknij tutaj, aby założyć swoje prawdziwe konto VT Markets.